najważniejsze to mieć priorytety!
sobota, 24 lutego 2007
ogrom obowiązków

Z Zaranem rozmowa o życiu.

ja: Zaran, wiesz że u pewnego gatunku szympansów przed poczęciem pierwszego potomka dochodzi do 2000 stosunków?
Zaran: O matko, 300 dziennie...

sobota, 01 lipca 2006
jest w pyte
ja tak tylko nadmienie ze dzis w moim pokoju byla mysz.  poza tym gorace pozdrowienia z samego centrum love parade na trafalgar sq.( platforma zakonnic z cycami na wierzchu, platforma z chinczykami z uszami krolika, babcie z pisotletami na wode, zolnierze w butach na koturnie i obcsach...)

ze tez nie bylo hindusow w samych turbanach...

niedziela, 28 maja 2006
jaś też oglądał. i "tydzień na działce" tez. ale to musieli puszczac w latach siedemdziesiątych...

powstaje pytanie czy agent ogladal...
sobota, 29 kwietnia 2006
konkurs 2

kim jest dorota robczewska?

do wygrania kolejny, drugi juz, skrypt z fonetyki.

kapnik, masz szanse zdobyc cala kolekcje ;)

czwartek, 13 kwietnia 2006
blog zamiera !!!!

blog zamiera.

wobec tego kilka najswiezszych newsow.

1. zagadka: kto zgadnie co mateusz mial na mysli:

"ZARAAAAN, TY NIE WIESZ, TY NIE WIESZ, TY KURWA NIE WIESZ.....(szloch)..."

dla szczesliwych zwyciezcow nagrody.

2.  nie ma jak powrot osobowka do tarnowa przed swietami. przychodzisz godzine wczesniej, myslisz sobie "jestem zajebista.." niestety twoja zajebistosc weryfikuje sie juz po 3 minutach kiedy to kolejne trzy osoby kupuja bilet studencki  do tarnowa. masz dalej 55 minut do odjazdu - myslisz sobie : "jestem twarda, nie bede marznac na peronie" i idziesz do przejscia udawac zainteresowanie starymi politkami. potem grzecznie siedzisz, jesz precelka i obserwujesz jak ludzie kolo ciebie zmierzaja ku peronowi pierwszemu. jeszcze 35 minut do odjazdu nerwy ci puszczaja, nie wytrzymujesz i myslisz :" ch.., niech zmarzne". wychodzisz, ustawiasz sie w 4 rzedzie przy peronie i czekasz. nic sobie nie robisz z nienaiwstych spojrzen wkolo ciebie i tak jak wszyscy udajesz ze stoisz tu jakgdyby nigdy nic i wcale nie jestes gotowy na wszystko by sie dostac do pociagu (w zwykly piatek walka toczy sie na szczeblu :SIĄDZIESZ - NIE SIĄDZIESZ. tym razem sprawa duzo powazniejsza : WSIĄDZIESZ - NIE WSIĄDZIESZ). stawka wiec wysoka, z kazda minuta napiecie coraz bardziej wzrasta, szeregi sie zacisniaja. co odwazniejsi z tylnych rzedow probuja dostac sie do przednich. reszcie, po 30 minutach komunikat ze pociag sie zbliza. wszyscy zajmuja pozycje bojowe, poprawiaja plecaki, zapinaja kurtki, uginaja kolana i obserwuja. JEDZIE. i teraz najgorsze. GDZIE SIE ZATRZYMA? PRZED KIM OTWORZA SIE DRZWI? no i juz jest..juz na peronie ale dalej sie sunie, te drzwi, nie te, te, w prawo, krok w lewo, sus w prawo...ZATRZYMAL SIE. niestety tym razem mija cie o 10 metrow. i tak dobrze ze maszynista nie zrobil swjego starego dowcipu z otworzeniem tylko czesci drzwi. coz, no biegniesz, tlum cie niesie, bo czesc tlumu tez zostalo miniete o 15 metrow nawet. zmiazdzony, udaje ci sie wbic do wagonu sluzbowego, gdzie na jednej nodze stoisz w niesamowitym scisku nie majac sie czego trzymac. ale to nie wazne, bo i tak nie byloby gdzie upasc. w srodku towarzystwo doborowe, pan z astma nad twoim uchem i reklamowka miedzy twoimi nogami, 3 dziewczynki z rolinczej klocace sie ktora ma blizej do kosciala i rozwiazujace krzyzowki i pani maszynistka wkurwiona ze warunki pracy nie te,ale ze dobrze nam tak, bo tak sie jezdzilo w latach 70 nad morze. ona tak jechala z mezem i corka... . coz, nalezy sie widocznie cieszyc, ze my w tarnowie, a nie nad morzem mieszkamy...

3. no i jeszcze kilka newsow z saskiej. jes tu bar  kormoran i jezdza dorozki. po 19 musisz dopierdalac na dąbie zeby sobie kupic cokolowiek do jedzenia. 115 jezdzi bez rozkladu, albo z rozkladem z wiecznym elemetem suprajsu, wiec rozrywki zapewnione codziennie rano. czasem tramwaje zatrzymuja sie w polowie alei pokoju i musisz ciagnac z buta do grzegzeckiego po to tylko by wsiasc w kolejna 115 ktora juz po 20 minutach jest na mogliskim. ale nie ejst zle. mamy silna wspolnote mieszkaniowa. przed wczoraj byla pani ktora prosila mnie o podpis w sprawie budowy antersoli w mieszkaniu nr 28. i na drugiej liscie dotyczacej naprawy rur w mieszkaniu 67 tez musialam sie podpisac. co spoleczenstwo obywatelskie to jednak spoleczenstwo obywatelskie. nie pogada.

piątek, 07 kwietnia 2006
kacze wiesci
a mateusz, jak sam twierdzi, jest czescia ukladu. z millerem co gorsze. dobrze ze nie leszkiem.
sobota, 01 kwietnia 2006
proza zycia
polecam ekspres do tarnowa, 20.10

zawsze mozna spotkac pania, ktora nie zwazywszy na to czy akurat czytasz notatki z historycznej czy nie, postanowi opowiedziec ci o swojej hodowli chinskich pierwiosnkow o amarylisowym kwiatostanie, po czym wyciagnie z tobrebki jebacznego grzyba w probowce, tak grzyba, podstawi ci pod nos i zwierzy sie ze bada go od lat 10. zawsze w takich chwilach  mysle sobie o  stone bridge i jest mi  lepiej.

nad tym zeby jednak nie bylo tak milo, czuwa moj tata, ktory utrzymuje ze konstancja jest w rumunii.

piątek, 31 marca 2006
wind of change 2

czlowieka dwa tygodnie w kraju nie bylo i od razu dziadostwo.

ola (lat 13): bukiecina, bylabys uprzejma i umowila sie z janeczkiem wczesniej dzis, bo ja wychodze wieczorem, ale jak wroce to chcialbym kompa.

ja: a gdzie ty, przepraszam, wychodzisz?!

ola: na koncert

ja: jaki?

ola: metalowy.masz jakis pasek z ćwiekami?  

czwartek, 30 marca 2006
niestety, facet to jednak swinia
to wcale nieprawda, ze ulaszczalam sie na kazdego langkammera, zlewalam sie "byc moze...paryż" (bo przeciez nie londyn, heh) i siedzialam kolo niego robiac slodkie oczy. dzis tez tak nie zrobilam, bo se zaspalam. poszlam wiec na zajecia z niewymalowana, dziewicza geba i w pierwszej bluzce, ktora wpadla mi do reki w ciagu tych 7 minut ktore rano mialam (a isc musialam z powodu kolosa na pierwszych zajeciach). i co slysze, jak zawitalam na konsultacje?
- czy pani jest chora?
NIE, mowie. i zaraz ide do pana na zajecia.
nie minelo pol godziny zajec, langkammer przerywa wywod, by przy wszystkich powiedziec mi
- pani naprawde zle wyglada dzis. moze wroci pani do lozka?

i niech mi ktos powie ze uniwersytet nie jest seksistowski.

poniedziałek, 06 marca 2006
dwie lolki

 - zabor.... aaustriacki i ...woolne miaasto gdansk! ale do zaboru austriackiego wolne miasto gdansk nie nalezalo, oj nie!

- nie stoj tu jak piate kolo u nogi!

niedziela, 26 lutego 2006
humor z gg
jak to mowi maria, EPILOG: zaran ma opis "zwiazek mentalny"

knapik: opis bardzo ladny, szacun, czego dotyczy?
ja: moj zwiazek z janem ma wymiar mentalny, niestety tylko taki :/
k: <głaszcze>
j: alles gut, kazdy ma jakas koze, ja mam jedna w londynie...
k: w jakim sensie koze? nie kminie bazy?
j: masz problem? kup se koze. problem zniknie. nie mialam problemu, to mam :]
k: chcialbym miec takie problemy jak ty. ja musialbym miec kozia farme i bylbym kozakiem...


piątek, 24 lutego 2006
i jeszcze jedno.

a teraz sie zwierze.

uwielbiam curling.

czy wy tez lubicie ogladac to zjebstwo? nie mam pojecia dlaczego, najlepsze jest to zamiatanie przed tym kamieniem :D

czesc dalsza.

(cza se zapisac, nie?)

na fredlajna hyde parku czesc dalsza.

jest niklas. byl i goran.

niklas w pierwszy dzien zakupil sobie litrowa wyoborowa, i rypal 'mad dogs' co na jego slabe szwedzkie serduszko nie podzialalo wzmacniajaco. ale juz w drugi dzien kupil sobie  litrowego absoluta, i pollitorwego absoluta (dla nie wtajemniczonych - absolut, szwedzka wodka) i gorzka zoladkowa. potem dopiero zastanowil sie ile moze przewiesc przez granice. stwierdzil ze najwyzej wypije na miescu.

nilas tez zdawal sie nie rozumiec mojego pytania czy maja 15 okreslen na snieg i 20 na lod. niklas nie lubi zimy.

co nowego u zarana

otoz wiele.

moze tylko ja tego nie zrozumialam, no juz nie wiem. przychodze ostatnio na zajecia, sala oczywiscie zamknieta. banda bab jak zwykle siedzi pod sala i marznie, choc od pierwszego roku wiadomo ze wystarczy podejsc do pana portiera,ladnie sie usmiechnac,obiecac ze zrobi sie mu laske jak da klucz, podrobic podpis wykladowcy w ladnym zeszycie 16 kartkowym z kubusiem puchatkiem i mozna wejsc do sali. no to zaran musi oczywiscie to zrobic, bo kto? no to robi i slyszy:

- UUU, ale jestes asertywna..!

sobota, 18 lutego 2006
bi - lans lansu
-zaraneczku, zajmij sie tym drineczkiem...

-ZARAN, DZBANEK SIE SKONCZYL!!!

-mateusz, mozesz mi powiedziec czemu ty odpalasz fajranta od fajranta?

-ja w moim hawajskim stroju nie ide na shella po malboraski!

-to za armie polska!

-zaran, jak zobaczylem tego banana od razu pomyslalem o tobie...

-no wciagaj, czelu!

-mateo, cos ty taki wyruchany dzis?

-goran, czy ty tez sie tu czujesz zbedny?

-goranku, ja musze szocika, poczekaj chwile...

-zakladasz noge za glowe albo sie calujemy...

a to wszystko pod patronatem oficera, jego agenta, dupy agenta i dupy oficera.

 
1 , 2 , 3 , 4