najważniejsze to mieć priorytety!
czwartek, 09 października 2008
serowa antynomia
piszę te magisterskie glupoty.. wiec moj mozg wykonuje wiecej skomplikowanych procesów myslowych, niz w trybie niegraduacyjnym. ostatnio jedząc ser hochland natkneła mnie kolejna spiskowa teoria żywieniowa.
no bo w zasadzie taki Hochland.. czyli wysoki kraj.. wikipedia niby nie mowi, na jakiej wysokosci nad poziomem morza lezy Heimenkirch w Allgäu, ale ja wymyslilam skad ta nazwa wziac sie mogla..otoz jest to ni mniej ni wiecej jak tylko opozycja do Nizozemska, czyli Holandii(też ciekawe: Hochland-Holland). W tej perspektywie to Bawaria zawsze bedzie wyżej. Mysle ze jest to nieuzasadnione naduzycie, mimo wszytsko. Nie zebym byla wrogo nastawiona do Niemcow;), ale oni to chyba mają jakies kompleksy wobec holenderskiej krowy.
niedziela, 16 grudnia 2007
bal

wyobrażcie sobie malutkie kino, gdzies na obrzezach duzego miasta.

wyobrazcie sobie godzine bładzenia noca w poszukawniu tego kina.

wyobrazcie sobie dwiescie osob które spotykaja sie w sobie tylko znanych miejscach i porach, zeby tańczyć.

juz?

(jako tło do tej gry proponuję: koop islands bluesa)

czwartek, 16 sierpnia 2007
Wiedza tajemna

My, kobiety mamy niezywkłą zdolność dostrzegania zjawisk, które dla przedstawicieli płci nieanalogicznej są przykładami jakichś prozaicznych procesów, zupełnie nie przystających do prawdy. Tak jest na przykład z kurczeniem sie czasoprzestrzeni. Normalnie nie można tego zobaczyć, wiadomo - zjawisko kosmiczne. Czasem jednak Kosmos pozwala nam w niewielkim stopniu dotrzec ten skomplikowany proces. Np..wygrzeubjemy z dna szafy nasze ukochane spodenki, w których zamierzamy niczym rącza łania pobiegać po łące. Dziarsko wsuwamy je na się...i tutaj już pierwszy sygnał.. bo nie bardzo chcą wsunąć sie na nasze powabne pupy, a potem..o zgrozo! nie chca żadną miarą pozwolić sie zapiąć. Nic to jednak bo można zrobić głęboki wdech..iii... udaje sie! Po kilkunastu sekundach nie mamy mozliwości zrobienia wydechu.. i zaczynamy sie zastanawiać.. co się stało? Może uprałam je w za gorącej wodzie? Może to nie moje spodenki? hm? Czy ja ostatnio byłam na basenie i mogłam przez przypadek wziąć nieswoje? Hm....... Nie!To nie to! To czasoprzestrzeń sie skurczyła. Ot i cała tajemnica.

sobota, 17 marca 2007
biszkopcik

może ja mam obsesję, ale czy tealighty o zapachu biszkopta to nie jest przesada?

a to z kolei moje nowe odkrycie z podgórskiego sklepiku "wszystko za 4 złote." To jest naprawde niezwykłe miejsce. Może nie tak niewzykłe jak sklepik obuwniczo-elektryczny, w którym panuje taki dziwny system, ze jest jedna pani od elektryczych artykułów i abażurów w rozmiarach od S do L, a druga od obuwia. I te dwie panie nie przymuja pieniedzy. Jesli chce sie cos kupic jedna z tych pań krzyczy cene do pani kasjerki, która siedzi w czymś na kształt otwartej trumny i pobiera bilon i banknoty. Dopiero po pobraniu można zabrać towar... No więc jak już mówiłam może te "4 złote" nie są tak niezwykle, w każdym razie można znaleźć tam coś, o czym nawet nie byłoby sie w stanie pomyśleć, że może istniec. Chociaż może to jest ta sama kategoria?;)

sobota, 27 stycznia 2007
Jak dobrze miec.. blizniaka

W naszym dobrym i sprawiedliwym kraju (wiem, wiem to odgrzewany kotlet), w kraju poprawnym politycznie, jednolitym narodowo i religijnie pojawił sie ostatnio pewien trend. Nie wiem czym spowodowany,czy zminejszeniem sie plodnosci Polakow i koniecznością stosowania terapii hormonalnej czy tez moze to przypadek... bo na pewno nie nalezy tego laczyc z faktem ze najwyzsze stanowiska panstwowe sprawuja bracia blizniacy jednojajowi..

W reklamach jakosci i proweniencji roznej zaczeto stosowac nowy wzor rodziny: 2+2(bliznieta). Z tego co wiem bliznieta nie rodza sie szczegolnie czesto a na pewno nie tak czesto zeby stac sie statystyka. Blizniaki sypia cukier puder, blizniaczki brudza szczesliwej mamie podloge. Blizniaki w l kak lubow, blizniaki w mediach (kurscy i karnowscy), zloty blizniaków. Nawet nie moge spokojnie zjesc obiadu u pani Stasi, bo z sasiedniego stolika lypia na mnie blizniaki lat ok.60.

Wyszli z podziemia. Zloty blizniakow obchodzone z wielka pompa. Stali sie niczym jakas ucisniona grupa spoleczna, ktorej przedstawiciele dostali sie do wladzy, wiec "mamy swoich na gorze i jestesmy potezni". Wszytsko musi byc dostosowane do blizniakow. Reklama, radio, telewizja. Wszyscy zabiegaja o to zeby w swoich szeregach miec jednojajowych lub jednojajowe. Dwujajowe nie sa atrakcyjne.

Podejrzewam ze niedlugo w cv konieczna bedzie dodatkowa rybryka: Blizniak:Tak/Nie

środa, 06 grudnia 2006
desperacja matka glupoty?

Wpisując sie w nurt reklam budzacych skojarzenia z seksem wiele firm ucieka sie do tego sposobu. Bo to kazdy zrozumie. Po zawodowce i z doktoratem. Wiadomo, potrzeba pierwotna. Ostatnio pojawily sie 2 reklamy.. Bardzo proste. Jedna szminki, a druga jakiegos sklepu z agd.

Szminka: Pełne usta po jednym pociągnięciu.

Agd: Złap Mikolaja za worek!

jakie jest główne i przytłaczające swym ciezarem prawdziwy sens przekazu skojarzenie.. no .. no..?

Wiec pozwole sobie teraz zapytac.. czy kupilibyscie takie produkty? Czy taka reklama jest skuteczna?

Niech zyja dwuznacznosci! Ale...Trzeba wiedziec kiedy przestac.

niedziela, 03 grudnia 2006
niegrzeczne dziewczynki nie zawsze dostaja to, czego chca

dialog listowny Marii z Mikołajem.Tym od prezentów.

Drogi Mikołaju!

W tym roku chciałabym ekspres cisnieniowy do kawy.

Z powazaniem,

Twoja Maria

Droga Mario,

Może być taki z tych tanszych, np za 400pln?

Twoj Mikolaj

Drogi Mikolaju,

No wlasnie nie, chcialabym juz taki lepszy, drozszy.

Maria

Droga Mario,

Czy Ty aby nie przesadzasz?

Mikolaj

Drogi Mikolaju,

Chrzan sie!

Twoja Maria

Skoro tak to to jest nasze ostatnie spotkanie. juz nie Twoj Mikolaj.

ups. Maria.

...

niedziela, 23 lipca 2006
real fun

wszyscy buszuja na you tube. zewszad linki itp. w kulturze co tydzien po trzy;) modnym jest teraz posidanie na stronie jakiegos video z tej strony. wiec idac z duchem czasu, lub moze konformizmu postanowilam tez wepchnac nas na panteon zasluzonych propagatorow you tube. zreszta ta strona broni sie sama.

czyz to nie urocze?

środa, 24 maja 2006
życie w dedeerze

Z cyklu niesamowite historie..

Wyjazd w czwartek z bylej stolicy Polski. Bus mnkal przez polskie remontowane szosy ok 180-190/h. Przez niemeickie przefrunal.

po kilku(nastu) godzinach juz w dedeerze..

Mikaela z nrd. Szloch, krzyk i spazm. Na dworcu koparka.... rozpedza sie...coraz szybciej i szybciej... nagle hamuje zarywajac w bruk i wykonujac polfikolek.... po czym rusza dalej.

Dzien pierwszy. Zwiedzanie miasta. Mikaela wyluszcza mi teorie o wyzszosci niemieckiego bruku. Opalizuje w sloncu..a o swicie mozna doznac czegos porowynywalnego z wejsciem na Mount Everest lub nurkowaniem u brzegow Australii. Na rogu ulicy pan chinczyk sprzedaje warzywa (Śnitlau) i uczy obcokrajowcow niemieckiego.

Wspollokatorka Mikaesi ma na imie Fredie i potrafi wykonac szereg prac domowych z zalataniem detki wlacznie. Jest weganka i uzywa weganskich produktow, np weganski plyn do naczyn, ktory wg zapewnien Mikaesi mozna pic:> Jest bardzo mila i ma slawnego brata.

Poznaje brazylijczykow, niemcow i francuzke ktora mysli ze Polska to syberia i jest szczerze zachwycona moim imieniem. Impreza u nich. Wchodzimy, a tam wszyscy w najlepsze spiewaja przy dzwiekach gitary przeboje muzyki wspolczesnej jak: I was born to make you happy, I will survive  czy francuskie gansomy. Oczy czarnoje nie znali.... Pozniej impreza przenosi sie do klabu gdzie ma grac dj brazylijczyk. Jechalismy tam tramwajem, nie mialam jednak biletu z racji na pozna pore.. ale wspolnie z innymi pasazerami tramwaju zostalo uradzone ,ze nie potzrebuje biletu bo w miescie Lipsk studenci po 19 moga podrozowac za darmo... taak.. POzniej piechota... do ciemnego lasu gdzie miesci sie klub. Wejscie 10 euraskow...zonk. okazuje sie ze mozna sie targowac...taka kultura tam jest.. Juz po 4 h koncertu zespolow brit pop (szalenczy taniec w rzedach... nikt sie nie pcha, nie klnie i nie wbija ci lokcia w zebra).. dj brazylijczyk wymiata, wymiata...

dzien kolejny.. niesamowity gasometer!!!i inne...niesamowite np.czlowiek-slon.(zakodowany mesasz do zarana: lynch to bejz) ;p

niedziela... obudzilam sie i uslyszlam dzwieki radia.. po glebszej analizie okazalo sie ze to msza.. a fredie piecze chleb i ciasto czekoladowe. ..

poniedziałek, 17 kwietnia 2006
Pani Czoko

Jako jedna z czolowych trendsetterow tarnowskich spiesze doniesc, ze wg osotatnich doniesien juz nie mowi sie jazzy. Teraz wszytsko co kiedys jazzy i trendy nazywane jest czoko. Ehh, doczekalam sie.

wszystko juz bylo.

Ale to jeszcze nie;p

Pani Czoko

sobota, 01 kwietnia 2006
pierwszy dzień kwietnia

Jeśli budzi was w sobotni poranek dzwonek telefonu i ktoś z drugiej strony pyta się: "Czemu nie mogłaś się dodzwonić?" albo: "Co się stało?" to niechybnie oznacza, że ten ktoś dostał od Czela smsa podszywającego się pod was, z którego ktoś się dowiadywał, że dzwoniliście ale nie mogliście się dodzwonić. To nic, że od jakiegoś czasu dostając smsa z bramki Ery można wiedzieć kto tego smsa wysłał, to nic, że już rok temu, i dwa lata temu, i trzy lata temu, i cztery... dało się na coś takiego naciąć. Kolejny raz Czelowi się udaje.
Trzeba przyznać, że zabawa jest przednia, chociaż tak cholernie jest się zrobionym w balona. Grunt to zaraz zadzwonić do Czela i pochwalić się, że jej się udało. Zawsze słyszy się to samo:

"Haha, udało mi się, i to już n-ty raz... Za rok muszę wymyślić coś lepszego."

Jeśli chodzi o mnie to raczej nie trzeba, bo mnie długo jeszcze na takie rzeczy można będzie złapać.

wtorek, 28 marca 2006
sposob na szatynke?
na pewno nie. otoz szłąc dzis po jednym z osiedli krakowskich(z wrodzonego taktu nie wspomne jego nazwy) zostalam zaatakowana przez grupe budowlancow,zwanych tez pieprzonymi nierobami. otoz panowie  ciosaczyli  mnie,zrobili mi zdjecia swoim aparatem w komorce firmy siemens, a na koniec jedne z nich stanal mi na stopie. co to moglo byc? bynajmniej nie performance zaden. nie, co to to nie. moze to jest sposob na brunetki? albo rude? na mnie nie podzialalo. chyba ze nie zrozumialam, o co im chodzilo.
piątek, 03 marca 2006

aby przejac sie rakiem zoladka, wystarczy uwierzyc ze sie go ma, i przez miesiac, dzien w dzien,chodzic do lekarza.

oraz

samobojstwo teoretycznie neci caly swiat,praktycznie tylko niewielu.Ale niemal wszycy gotowi byliby sie zabic, gdyby potem mozna bylo zyc.

ps. nalezy sie smiac:>

wszytsko zalezy od kontekstu, ja czytajac ww smialam sie. wyrwane z tekstu nie sa juz takie smieszne. a moze sa?

niedziela, 26 lutego 2006
kolejny kłit maretingowy

w naszym miescie rodzinnym jest sklep z moda prosto z wloskich wybiegow. wkroczylam razno w jego zacne progi(bo scian brak) i oczom mym ukazala sie piekna czarna sukienka wieczorowa. naklejka cenowa jest, ale bez wartosci pieknej czarnej sukienki. jako,ze jestem swiadomym konsumentem, krzycze przez sklep do pani: ile kosztuje ta sukienka??

pani(podchodzi i konspiracyjnym szeptem, ktory jest jednoczesnie wladczy i przepraszajcy rzecze:): 1600 zl

ja(zbierajac paszczek z podlogi): A dlaczego nie ma ceny?

pani: nie naklejam ceny, zeby nie odstraszac...

hmmm.

czy ktos moze mi powiedziec jak sie takie dzialanie nazywa w marketingu??:>

środa, 22 lutego 2006
smyslowi, ktory jest wyciszony poddaje sie caly wszechswiat....

Allyson zapytala mnie dzis: Po co psy maja u was takie male klatki na pyskach?

ja:zeby nie gryzly

a: to u was psy gryza??

ja: a u was nie?

a: nie, sa szkolone i nie gryza.

Od razu nasuwa sie pytanie, skad jest Allyson? ...

No, to moze byc zaskakujace.....

Otoz.....

Ona jest Kanadyjka.

Coz, jak widac po drugiej stronie swiat jest piekny i dobry.

ps. W Kanadzie rowniez: posiadanie mniej niz 30-letniego doswiadczenia na jakims stanowsku jest wrecz hanbiace, nie nalezy sie do tego przyznawac i do tego dopuszcac, a wiec zmienic prace mozna dopiero po takim czasie...

Pozdrawiam Niemcow i Azerow!

 
1 , 2