najważniejsze to mieć priorytety!
czwartek, 17 sierpnia 2006
notka biograficzna

ja mam to szczęście że znam dj kapnika osobiście w realu itp, on jest dobry człowiek i jak mariu w nieszczęściu to kapnik jak do rany przyłóż (dosłownie:P???) toteż odwiedza mnie kiedy ja w rekonwalescencji ( tu zapowiedź innego wpisu który później) widujemy się toteż codziennie i sobie rozmawiamy inteligencko o tym i owym. wczoraj na przykład o internecie ogólnie i tym co my tam robimy - dj kapnik np:

- ja to sobie robie takie dni z wikipedią.... wczoraj na przykład wszedłem na hasło o Macedonii (vel Moładawii - nie pamiętam.mariu) i przeszedłem do hasła o hymnie ZSRR kiedy i co  i jak się w nim zmieniło. fajnie nie?? - fajnie:)

przy rozmowie o gadu dj kapnik kochany stwierdził

-lepiej żeby nikt nie dotarł do mojego archiwum - mój konformizm i relatywizm przebija przez karty internetu....

a Wy co robicie w sieci?? nie mówcie, że szukacie pornoli:P??

14:54, albanian_choir , Mikaela z NRD
Link Komentarze (2) »
wtorek, 15 sierpnia 2006
pachnące panie

W odwiedziny przychodzili różni ludzie. Sale spore, ludzie w większości w takim stanie, że mogli chodzić, więc sporo wizyt odbywało się przy stoliku, zaraz koło dyżurki lekarskiej gdzie ruch cały dzień. Mało było tego miejsca, więc przy sprzyjającej pogodzie można było wyjść na tyły kliniki, o których niedługo.

Do jednej pani przyszły w odwiedziny dwie koleżanki. To musiało być wybitnie lanserskie towarzystwo, gdyż panie były bardzo elegancko ubrane i, co gorsza, mocno wieczorowo wypachnione. Zapach dość szybko rozprzestrzenił się po całym oddziale wywołując reakcje alergiczne u części chorych i skrajne podenerwowanie u pielęgniarek. Panie siedziały i pachniały. Co gorsza, przyszły w porze wieczornych pomiarów, kolacji, wizyty, więc musiały zrobić przerwę w uczcie z hospitalizowaną koleżanką i jakiś czas siedzieć. I czekać.

Robiły to z wybitnym obrzydzeniem, szczególnie że inni chorzy zaczęli sprawdzać co tak intensywnie czuć na korytarzu i podchodzić do nich. Nie trzeba wspominać, że chorzy w szpitalu nie pachną jak te panie, co zapewne nie pozwalało im zaakceptować ich obecności.

I nagle na ich twarzach zajaśniał uśmiech. Ktoś również intensywnie pachniał. Pani doktor wyszła z dyżurki na wieczorną wizytę.

18:57, djkapnik
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 sierpnia 2006
każdy może być Żydem:P

to nie jest wpis szerzący antsemityzm ani też prosemityzm czy jak to tam sie nazywa. to tylko taka parafraza lub metafora. wpis bedzie o mateuszku, a tytuł to jego słowa. moj chlopiec mianowicie ktory jak sam twierdzi: "zostal wychowany w surowym katolicyzmie Daru Bożego" i zaczepia kolegów mówiąc "porozmawiam z Tobą jak Żyd z mężczyzną" (Mateuszek nie jest Żydem żeby nie było) został jakiś czas temu sprzedawcą w sklepie z komórkami i sprzętem fotograficznym (na stanie 2 aparaty). Sklep jest nie na uboczu nie w Hucie tylko pod jednym znanym zabytkiem wiec ludzi dziwnych duzo.

wchodzi pan z córką całą w Dolce&Gabbana perorują po rosyjsku coś tam a Mateuszek do nich już prawie po hebrajsku się wypowiada bo usłyszał swej zajebistości że przeliczają ceny na szekle.(Ha! rosyjscy żydzi z Izraela)  niestety sobie poszli. szkoda ze nie mieli okazji wysluchac piosenki do muminkow po hebrajsku ktora juz niedlugo jako chwyt marketingowy leciec w sklepie będzie.

przyszedł pan jeden emeryt zapewne i pyta czy mateusz ma aparaty jednorazowe, mateusz przełykając czisa prawie, mówi że nie, na co Pan z dziką satysfakcją : a ja mam!!! i wyjmuje z reklamowki 6 chinskich aparatow jednorazowych z fleszem i bez flesza, ładne to to estetyczne w zakupie po 10 złotych. mateusz wziął kupił i sprzedaje sobie bosko po 20, przy czym sczaił też nr do importera a z panem ugadał sie na fakture od wnuka z firmy. czyli wszystko gra.

mateuszka podrywa też amerykański sprzedawca biżuterii i para z Izraela która każe mu do siebie faksować. Ciekawe czemu?

To narazie tyle. Mariu czyli Mikaela.

piątek, 11 sierpnia 2006
dysdyskrecja czyli brak dyskrecji

Szpital jak to szpital - ma leczyć. Wysyła więc na różnorakie konsultacje by dogłębnie przebadać delikwenta. Mnie przeznaczone było iść do gastroenterologa. W poczekalni, wraz z rzeszą zwykłych ludzi z ulicy, czekaliśmy na jedną z dwóch wysokich tlenionych blondyn o niesamowitej tapecie na twarzy i długich, czarnych, kręconych, sztucznych rzęsach (jakby się ktoś zastanawiał, to tak chyba wyglądają gastroenterolożki).

Jedna z nich wyszła z gabinetu i podniesionym głosem zaprasza do gabinetu:
Kto z państwa z programu alkoholowego?

Jeden pan spurpurowiał (wcześniej był blady, program widocznie skuteczny) i wchodząc do gabinetu cedził przez zęby:
Myślałem, że to jest tajemnica lekarska!

Na co rezolutna blondyna, już przez zamknięte drzwi odpowiedziała:
Przecież nie zawołałam pana po nazwisku!

23:51, djkapnik
Link Komentarze (1) »
środa, 09 sierpnia 2006
wentylator

Na sali był wentylator. Wiatrak taki u sufitu, trójskrzydłowy, bardzo przydatny w końcowych dniach upałów. Kręcił się cały czas, dzień i noc. Pan na łóżku na przeciw mnie patrzył sobie na ten wiatrak, jak każdy z nas, w chwilach odpoczynku, relaksu czy też oczekiwania na stały punkt szpitalnego rozkładu dnia.

Nastał sobie właśnie jeden z takich punktów - wizyta. Nad panem z naprzeciwka stanęło trzech lekarzy i się zastanawiają, wypytują. A pan im opowiada:
Bo widzi pani doktor, jak ja tak patrzę na ten wiatrak, to on jest jeden. Ale jak patrzę obok, to widzę dwa - no czyli tak jak mam normalnie z tymi moimi chorymi oczami. Ale pani doktor, jak się patrzę na to srebrne na dole, to to cały czas jest jedno - ale się nie rusza! Czyli co? Będę widzieć pojedynczo ale bez ruchu?

Lekarze wyszli na naradę na korytarzu, by nie stresować pana. Po powrocie pani doktor powiedziała:
No niestety, nie może pan patrzeć na ten wiatrak.

Leczenie zakończone. I niepoważny problem potraktowano poważnie.

21:19, djkapnik
Link Komentarze (1) »
niedziela, 23 lipca 2006
antystereotypowo

uslyszlam to wczoraj w pociagu. rozmowa dwoch bachorów:

1bachor: Kim chcesz zostac w przyszlosci?

2bachor: stomatologiem!

po chwili konsternacji:

1b: ale to tylko bedziesz leczyc ludzi...

chcilam zadac klam obiegowej opinii na temat tego,ze dzieci boja sie dentystow.nie boja sie i juz wyczaily jaka to kasa jest do zebrania. dawniej marzylo sie by zostac pilotem lub aktorka, teraz idealizm poszedl w las. vive la pragmatisme ;p chociaz moze to wplyw reklam? nie wiem natomiast jak tlumaczyc sobie ten relatywizm morlany z po chwili..

a.

19:06, albanian_choir , Scenki
Link Komentarze (1) »
real fun

wszyscy buszuja na you tube. zewszad linki itp. w kulturze co tydzien po trzy;) modnym jest teraz posidanie na stronie jakiegos video z tej strony. wiec idac z duchem czasu, lub moze konformizmu postanowilam tez wepchnac nas na panteon zasluzonych propagatorow you tube. zreszta ta strona broni sie sama.

czyz to nie urocze?

piątek, 21 lipca 2006
faceci
to bedzie tenencyjny wpis.
sobie czlowiek jedzie w tramwaju, w stanie agonalnym z powodu upalow panujacych w bylym DDR, a tu przychodzi sms, trzeba sie odkleic od siedzenia i zobaczyc. to mateuszek pisze: koooochanie zakoscielny rozstal sie z narzeczona!! musze napisac kapnikowi!!:))

no.
wtorek, 18 lipca 2006
matko z córką!

W tramwaju:

Matka: Och, podjedziemy sobie pod Pocztę Główną!
Córka: Czemu miałybyśmy wysiadać pod Dworcem Głównym?
M: Powiedziałam Pocztą a nie Dworcem.
C: Aha... wiem, wiem że powiedziałaś, ale wczoraj ja powiedziałam coś, a Ty to kompletnie inaczej zrozumiałaś.
M: O nie, zrobiłaś mi to specjalnie? Jak mogłaś!
C: Hm, jestem w takim wieku że słyszę tylko wysokie tony, tak to możemy wytłumaczyć.
M: Eee? Przeteoretyzowałaś, wiesz?

21:07, albanian_choir
Link Komentarze (1) »
sobota, 08 lipca 2006
nazwa dźwignią handlu

Reklama jest dźwignią handlu i większość dzisiejszych studentów to dobrze wie (bo większość studiuje marketing i zarządzanie). Niedawno w pociągu napotkałem kilka dziewcząt, żywo rozmawiały o studiach na tego typu kierunku. Jedna z nich opowiadała o swojej specjalizacji ("pi-ar i internet pi-ar, złotko") a druga ciągle się śmiała. Rzucała się w oczy reklamówka, w której trzymała materiały naukowe. Było na niej napisane:

Zakład Przetwórstwa Drobiarsko-Mięsnego "EXODUS"

I ja się pytam, czyj ten exodus? Tych kur? Kaczek?

23:15, djkapnik
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 03 lipca 2006
PRACA W LONDYNIE!!!!!!
mam nadzieje ze tym samym otworzy sie to wszystkim co wpisza to w wyszukiwarce. otoz chcialam powiedziec ze przez ostatnie dwa dni
1. zostalam 4 razy wyjebana z kanjpy prawie z buta jak sie dowiedzieli ze jestem polka
2. facet mnie zaczepil w parku, powiedzial ze moj facet to na pewno polski malarz i ze zabiera mu prace i ze on teraz musi byc bezdomny
3. na 50 kanajp na whithapel tylko polowa wiedziala co znaczy "I'm looking for a job"...
4. na ulicach jest przepychanka miedzy studentami z krakowa kto pierwszy wbiegnie do kanjpy

wiec zycze milych wakacji i powodzenia. jutro ide do gandziowni.



13:17, albanian_choir
Link Komentarze (1) »
sobota, 01 lipca 2006
jest w pyte
ja tak tylko nadmienie ze dzis w moim pokoju byla mysz.  poza tym gorace pozdrowienia z samego centrum love parade na trafalgar sq.( platforma zakonnic z cycami na wierzchu, platforma z chinczykami z uszami krolika, babcie z pisotletami na wode, zolnierze w butach na koturnie i obcsach...)

ze tez nie bylo hindusow w samych turbanach...

piątek, 30 czerwca 2006
rezygnacja z priorytetów

Byłem wczoraj na poczcie celem nadania przesyłki do Mikaeli. Zwykła bąblowata koperta, w środku trochę muzyki. Mikaela jest w NRD, więc musiałem uczulić Panią w okienku, że chodzi mi o Lipsk w Bundesrepublice, a nie na ten przykład Lipsk Żarski, w zielonogórskiem.

Pani w okienku: Chce pan zwykłem, czy prioretetem?
Ja: A jaka jest różnica?
Pani w okienku: Czy złote, dziesiemć groszy.
Ja: Ale w czasie.
Pani w okienku: No zwykłe to będzie na czwartek, a prioretet na środem.
Ja: Na ten za tydzień?
Pani w okienku: No tak, czwartek i środa w przyszłem tygodniu.
Ja: No to przecież to żadna różnica.
Pani w okienku: No jak to, mowiłam już. Czy złote, dziesiemć groszy.

13:46, djkapnik
Link Komentarze (1) »
wtorek, 20 czerwca 2006
1. rok

Nasz blog ma już jeden rok.

To co, pewnie jakieś podsumowania?

00:00, albanian_choir
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 czerwca 2006
zdrowe emocje

Mundial w pełni, sąsiadka szerzy rasizm oglądając mecz Anglia - Trynidad i Tobago.

Śpiewa:
Ja pier-do-le, An-go-le!
Je-szcze je-den! Je-szcze je-den!
Ole, ole, ole, wygrają Angole, ole, ole, ole, wygrają Angole!

Do panów z Trynidadu:
zbierać w domku bananki

A córka sąsiadki nie ma siły, by tu być i słucha przeboju zespołu Farba "Chcę tu zostać".

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20