najważniejsze to mieć priorytety!
sobota, 29 października 2005
newsy z friedleina

chce tylko powiedziec ze od wczoraj w mym mieszkaniu na friedleina nad moim lozkiem wisi obraz swietej rodziny o wymiarach metr na pol.

a maria poznala pania wiesie.

czwartek, 27 października 2005
wściekłe gacie

umilalysmy sobie z Mariu dzis wieczor przygodami Wallaca i Gromita. Po obejrzeniu 2 historii( Wsciekle gacie i Wakacje) :

Mariu:Gromit jest moim nowym idealem mezczyzny!

--------------------------------------------------------------------------------------------

A tak w ogole, to wlasciwie nie wiem gdzie mam sie biedna podziac, bo dzis jadac trawajem zostalam obrzucona nienawistnymi spojrzeniami babc... ktore dybaly na moje miejsce... warto dodac ze bylo to miejsce stojace:|  Zastanawialam sie, czy jakbym sie podciagnela na uchwytach i wisiala przez cala droge pod tramwajowym sufitem to tez byloby zle i ktoras uznalaby to miejsce za jedyne sluszne dla siebie???? Powinny byc osobne tramwaje dla ludzi po 65 roku zycia.

Na koniec dodam,ze mamy nowego sasiada- Dana, czyli angielskiego pilota, oraz Charliego, czyli angielskiego pilota.

Razu pewnego "zalilam" sie Danowi pilotowi ze mamy mnostwo jedzenia, ktore moze sie zmarnowac(bylo to po imprezie). Na co on, cobym je zamrozila. Odparalam,ze nie ma miejsca w zamrazalniku bo tam jest wodka. Na co on:

Oh, I understand..vodka is priority in your house!

:]

wtorek, 25 października 2005
gastronomia współczesnego studenta

W górniczej knajpie studenckiej (Maria ma nudności, mnie głowa boli)

Mariu: O, mają pizzę (Maria wymawia 'zz' zamiast 'cc').
Ja: Co to jest pizza? (wymiawiam j.w.)
Mariu: Rodzaj pasztetu.

czwartek, 20 października 2005
dialogi wieczorne

ja, kapnik, mateusz. kapnik, lekko wstawiony, podsluchuje rozmowe miedzy mna a mateuszem ale niezbyt dokladnie bo jednoczesnie zabawia pana hindusa vel angola.

ja: ja to bym nie chciala z hindusem, na pewno ma malego.

mateo: no, pewnie ma tak z 14, nie?

kapnik gwaltownie zwracajac sie w nasza strone: mozecie o mnie znowu kurwa nie rozmawiac??!!

ja, kapnik, tyle ze kapnik wstawiony kapeńke bardziej lezymy u marii na lozku, mateusz zniecierpliowny wpada co 2 min zeby zobczyc jak sobie radzimy, w koncu poczul sie w obowiazku zdopingowac kapnika:

-ty sie stary wiez nie stresuj...

na co kapnik: jak ja mam sie stary nie stresowac jak ty mi tu co 2 minuty wpadasz??!!

byl tez wpis o czelu ale czel zdementowal.

lans u marii i czela cz 2

podjerzewam ze wpisow z tego tematu bedzie wiecej, jako ze jednak ja jestem pierwsza chce tylko powiedziec ze bylo hardkorowo. ciag dalszy z mojej strony nastapi. pozdrowienia dla mateusza, ktoremu pewnie sie moj wpis znow nie spodoba:P narka.  

sobota, 15 października 2005
tramwajowatość

Złota polska jesień, niebieskie krakowskie tramwaje a w środku my. Jednym słowem: parada. Orkiestra i 'Parostatek', krówki w dużych ilościach, ulotki, pan kanar z dużym dzwonkiem (Mateuszowi prawie przydzwonił) oraz mnóstwo aparatczyków (czy jak to się mówi teraz fotografów). Pierwsza fotorelacja na blogu zbliża się wielkimi krokami...

Z ostatniej chwili: Mateusz z Marią byli bohaterami relacji z parady w krakowskiej telewizyjnej Kronice - Mateusz to ten chłopiec, który ciągnął za sznurek!

środa, 12 października 2005
uroki związkowe

maria chciala zobaczyc na stronie internetowej cos co mateusz chcial przed nia ukryc (a byl to blox pantofle.blox.pl) ale nic nie zrobil i maria zobaczyla

maria:no to czemu czegos nie zrobiles zebym tu nie weszla??

mateusz:(siedzi przy stole raczej z mala iloscia rekwizytow wokol): a co mialem cie walnac ryba po glowie no???zebys tam nie weszla??

intymnie:

mateuszek nie wzial sobie pizamki niestety. do marii na ucho:

mateusz: koochanie??a masz dla mnie jakis stroj kapielowy do spania???
maria: nie
mateusz: to ja bede spal w twoim plaszczu kapielowym.

dobranoc.

23:22, albanian_choir
Link Dodaj komentarz »
przed i po

wychodzimy na niezaplanowany jeszcze lans,

PRZED

maria: zaran ulaszcz sie

zaran: wiesz akurat nie wzielam ulaszczarki dzis....

* ulaszczyc sie - [ze slangu](nie mylic z ułaszczyc sie) - dopasić czyli zrobić sie na bóstwo:)

PO

o Violi, dziewczynie ktora rucha sie z kobietami i facetami (ona rucha - nie:ją ruchają)
 czelu komentujac: nikt jej nie zabrania
mateusz: ona sobie - na cale nieszczescie tez nie

dobranoc dzieci.

23:07, albanian_choir
Link Dodaj komentarz »
lans u marii i czela :)
siedze se u marii i czela. maria gada z mateuszem a czel zasmucony i zmeczony sie ulaszcza. idziemy zaraz gdzies, ale jeszcze nie wiemy gdzie. ale z luzem, zeby niczego nie sugerowac ;) pije tez bananowke czela,`a maria byla ze mna na wykladzie. i mam niebieskie oczy. tak. zaran z zielonookiej brunetki stal sie niebieskooka blondynka. ludzie sie zmieniaja, niekoniecznie na dobre...
dresy a sztuka

Ulicą idzie trzech dresów, jeden opowiada pozostałym historię swojego współdresa Młynarczyka.

Dres 1: Noo, Młynarczyk miał dupę z ASP, hehe, trzy lata z nią był, malarstwo studiowała.
Dres 2: Heee, malarka!
Dres 3: Heee, nooo!
Dres 1: Ale już nie jest z nią, wiecie czemu? Hehe?
Dres 3: Zmalowała mu pewnie numer!
Wszystkie dresy: Hehehehe!

16:31, djkapnik
Link Komentarze (1) »
czwartek, 06 października 2005
kot wawelski

Spacer z Mariu na Wawel z widokiem na przymglony Kraków.

Przed katedrą pan siedzi i fotografuje kota.

Mariu: Patrz, tam jest kot, pan robi zdjęcie kotu. Może ja go wezmę? Miałabym kota wawelskiego.

Wracamy od strony Bernardyńskiej. Zbocze spore, żadnej barierki.

Mariu: Przecież jakbym cię tam pchnęła, to byś się zabił.
Wyobraź sobie, że idzie taka babuleńka, wpadnie sobie w błotko jakieś i już jej nie ma!

środa, 05 października 2005
i kto powiedzial ze mlodziez teraz taka tragiczna:P?

mateuszek siedzac w jednej z nowych "stuuuudenckich" kawiarni patrzac w sufit: koooochanieee??

kochanie: no??

mateuszek: wiesz ze zbliza sie rocznica rewolucji pazdziernikowej??

kochanie:zamilklo sobie

19:02, albanian_choir , Mikaela z NRD
Link Dodaj komentarz »
sobota, 01 października 2005
Wesele

Miałem pisać więcej, ale tu ostatnio dużo dużych wpisów to się ograniczę z lekka:

U sąsiadki wesele. K-puszkowy hardkor z harmonią i klarnetem w tle.

"moje krakowskie mieszkanie"
taaaaa.......
mieszkanie na friedleina, pozwolicie ze przedstawie wam blizej zaistniala sytuacje:) otoz sprawa przedstawia sie nastepujaco:

urocze mieszkanko urzadzone zostalo w dzis niesmowicie trendy - oldscoolowym stylu bardzo glebokiego peerelu, oczyiscie nie podejrzewam nawet jakoby te sprzety sluzyly juz komus 20 lat temu, jest to styl zupelnie zamierzony, dopelniajacy sie w kazdym najmnijeszym szczegole. ale zebyscie czuli sie w temacie zapoznam was teraz z wyposoazeniem mojego pokoju:
1. 2 jebaczne szafy dwuskrzydlowe
2. jebaczny kredens zasuwany na dwie szybki (to ze nie ma tam zastawy cioci jadzi sprzed wojny ktrej nie mozna ruszyc to po prostu czysty przypadek)
3. dwie wersalki, rozlozone, zlozenie ktorych grozi niebezpieczenstwiem posiadania 4 wersalek
4. dwa JEBACZNE fotele do kompeltu z jedna wersalke
5. posciel lezaca na jednym z foteli, ktory tarasuje dostep do okna
6. stolik ktory uniemozliwia otworzenie mojej szafy

taaaaa....ale to nie wszystko, bo np w pokoju chlopcow stala maszyna do szycia na zeliwnych nogach. uscisliwszy jest to tylko stolik po maszynie, ktory aby umozliwic im przejscie na balkon zostal zawleczony do kuchni. po wlozeniu tektury w dziure mamy zajebisty stol. jest tylko maly problemik ze nie otwiera sie nam niestety lodowka. ale wasza jak zawsze zajebista kolezanka znalazla na to sposob. otoz,wciskajac sie miedzy szpare pomiedzy maszyna do szycia a lodowka mozna lodowke nieznacznie uchylic, a jak sie jeszcze wygniesz i schylisz to normanie cos z niej nawet wyciagniesz.
mamy tez szafe w przedpokoju ktora jest zamknieta na klucz bo pani ma tam swoje rzeczy.
i w tym momencie tej pasjonujacaej historii pojawia sie wlasnie PANI. Pani nazywa sie, zeby niczego nie sugerowac WIESLAWA ŻYLA. ale dla wygody bede nazywac ja dalej pania. otoz pani zadzownila wczoaj okolo poludnia i zkomunikowala ze jutro (dzyli dzis) przyjdzie po kaucje w wysokosci 700 zl, ktorej w przypadku ewidentnych zniszczen z naszej strony nam oczysicie nie zwroci. na moja niesmiala uwage ze mieszkanie jest "dosyc zniszczone" i zajebiscie z jej strony byloby sprecyzowac owe "ewidentne zniszczenia z naszej strony" parsknela smiechem. sara niestety nie jest w ciemie bita i powiedziala ze sprawe kaucji jeszcze przedyskutjemy (pizda nie dostanie ode mnie nawwet zlamanego grosza) bo chciala poruszyc temat czego? taaa FOTELI. wyluszczylam jej ze fotele sa zajebiste i zawsze takie chcialam miec, ale z uwagi na to nie moge sobie tam wstawic drugiego biurka, uprzejmnie zapytuje czy nie byloby mozliwosci zabrania ich. niestety mozliwosc taka zostala stanowczym tonem wykluczona kategorycznie. ja nie zrazona niczym, zapytalam czy gdybym zaltwila transport i miejsce na nie, czy to bylby problem gdyby je stad zabrac. otoz okazalo sie ze problem by byl bo pani musialaby zoabczyc to miejsce najpierw, a potem skonsultowac sie z mezem. wiec tym razem ona powiedzila ze spawe jeszcze przedyskutujemy.
ja jednakze inteligentnie wyczulam iz sprawa jest przesadzona i bedziemy musialy albo cos zrobic z fotelami same albo zagospodarowac jeden stolik na potrzeby komputera, telewizora, boomboxa i miesca do nauki. wybierajac opcje pierwsza wynioslysmy fotele do przedpokoju:D teraz tarasuja tylko wejscie do mieszkania wejscie do kuchni...................
mamy tez kolegow z pokoju obok. ale to juz w nastpenym odcinku opowiesci pt "moje krakowskie mieszknie"

c.d.n.