najważniejsze to mieć priorytety!
piątek, 30 września 2005
matematyzacja

Jako że często wyciąga się na światło dzienne mój kierunek studiów (muszę przyznać, że z dość starannie ukrytym lekceważeniem;>) to pasuje dać jakiś drobny akcent matematyczny. Na zamówienie Marii zadanie:

W czasie I wojny światowej ostatniego dnia miesiąca rozgrywano bitwę pod niemieckim zamkiem. Jeden z pocisków rozbił statuę konnego rycerza z piką w ręku. Iloczyn daty dnia, numeru miesiąca, połowy wieku artylerzysty obsługującego działo (w latach), połowy wyrażonej w stopach długości piki rycerza oraz połowy ilości lat, jakie stała statua, wynosi 451066. W którym roku postawiono statuę?

00:00, djkapnik
Link Komentarze (6) »
środa, 28 września 2005
nie jestem z warszawy:)
albanian_choir albo dobra - serio maria poleca blog ładny trzaskprask.blog.pl nie jestem z warszawy:).
20:05, albanian_choir , Mikaela z NRD
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 września 2005
wpis pierwszy

no. jestem w polsce. i jestem na blogu. tak sie chcialam tylko przywitac :) a poza tym malutkie uzupelnienie co do wpisu o lansie tarnowskim, kilka rad dla poszukujacych boskiej zabawy:

1. chcesz zwrocic na siebie ogolna uwage zarowno meskiej jak i damskiej czesci towarzystwa ubierz czapke. najlepiej jak posiadasz czapke londynska kupiona za ciezko ukradzione funty, jezeli nie posiadasz, ubierz jaka masz. tez pomoze.

2. nie sugeruj sie napisem oznajmiajacym ze piwo warka jasne kosztuje 2.90  plus sok za jedyne 10 gr i nie probuj zakupic warka strong za wyzej wymieniona odliczona kwote bo moze sie to skonczyc zonkiem w kwestii zakupienia piwa i dodatkowa szydera ze strony pani barmanki, ktorej hobby sa gry rpg

3. nie zapominaj ze jestes w polsce i nie usmiechaj sie do facetow przy barze bo oni nie sa przyzwyczjeni do takiej bezposredniosci i czuja sie w zwiazku z tym zobowiazani do postawienia ci piwa.

4. nie pozwol aby goran prowadzil w tancu.

5. nie wkladaj kurtki pod kran w mc donladzie bo z niego autoamtycznie leci woda i mozesz sie pozniej narazic na szydere ze spocilas sie na prawym barku.

to juz koniec rad. zycze szampanskiej zabawy i do zobaczenia w carpe diem :)

poniedziałek, 26 września 2005
po alkoholu i na trzeźwo

1.

Mateusz:Najwiecej zdjęc robia Japonczycy. Oni maja to we krwi.                                   Mariu:Jak my picie..

2.

Mateusz: Ci Izraelczycy mieli laski, ktore trzymali na smyczach pieniedzy... to takie homeryckie porownanie.

3.

djkapnik: Morela to jest ziolo!(chodzilo o alkohol morelowy)

4.

djkapink: Ta poduszka jest chyba z boruczego pierza!

5.

Dysputa o rodzinie, dziadkach i antenatach.

Mateusz: Moj praszczur(czy ktos z czytajacych to zna to slowo?? mateusz upiera sie ze ono jest powszechne, wiekszosc go jednak nie znala) w sensie indygenat... Jak sie nazywa ten co zakłada rodzine??

Knapik: Generator!

6.

w poszukiwaniu oberzy:

Knapik(lub glos w naszych glowach): Przepraszam autochtonie czy ten zajazd jest czynny?

7.

Mariu: Czelu, moze my bedziemy sobie same robic parówki?                             Czel:Musiałybyśmy kupić maszynke do mielenia kości...

8.

Knapik: ja wiem ,ze nie będę twórcą ciąż wielorakich..

9.

rozmowa na temat "Buntownika z wyboru"

dj: buntownik z wyboru.. no to fajny film

czel: bez sensu widziales go juz z 5 razy

dj: no, on zaważył na wyborze moich studiow.

mateusz: Na moim tez!

(dj studiuje matematyke, mateusz judaistyke:/)

13:04, albanian_choir
Link Komentarze (4) »
czwartek, 22 września 2005
tarnowski lans
a wczoraj wybyłam wieczorem na spotkanie z goraniem maciejem, no i poszlismy na rynek oczywiscie, bo gdzieby tu indziej, pupka wymarzla mi na murku fontanny zanim przybył kolega maciej, wymieniwszy powitania i poczatkowe zdania udalismy sie w poszukiwaniu miejsca gdzie moznaby spokojnie spoczac i sącząc trunek prowadzic konwersację. toteż zawędrowalismy do carpe diem szaownej trzeciej filii znanego krakowskiego klabu, tam olsnienie dopadlo nas, poniewaz jeszcze chyba nigdy nie widzielismy tylu ludzi w tarnowskiej knajpie i do tego jeszcze zeby nie bylo miejsc, to juz zupelnie dziwne:P atmosfera jednak tamtego miejsca, przyciemnione swiatlo, ktore nie pozwalalo do konca rozpoznac pewnych aspektow o zabarwieniu negatywnym sklonily nas do ponowienia proby usadzenia sie w tym wysmienitym lokalu za godzinie, tymczsem poszlismy na wino do trzech slonc nieopodal, gdzie surrealizm juz pelny panoszyl si. pan kelner znany z drapania sie w tylek, kiedy ktos sklada zamowienie, przesuwania stolika, kiedy siedza przy nim ludzie bo przyszedl pan zaszpachlowac dziure w sciane, tym razem nie pofatygowal sie aby do nas w ogole przyjsc, totez sami wzielismy sobie karte sami wybralismy i sami zlozylismy zamowienie, ktore skladalo sie z kieliszka bialego polwytrawnego baron de france oraz kieliszka bialego polslodkiego baron de france. po 15 minutach pan przyniosl towarzystwu ze stolika obok dwa kieliszki czerwonego wina, jak sie okazalo przeznaczone dla nas, my grzecznie poinformowalismy pana, ze bynajmniej nie chcemy czerwonego, tylko biale, no wiec rzeczony kelner udal sie w droge powrotna do kuchni, nastepnie zbladzil kolo nas z dwoma filizankami kawy i juz po 10 kolejnych minutach dostalismy owe dwa kieliszki bialego wina (oczywiscie wypelnione w 1/3) jak sie okazalo oba kieliszki zawieraly te sama ciecz, ktora nawet dla nas niewykwintnych zjadaczy chleba byla dosyc pospolita i w smaku banalna niczym prawdziwe wino z prawdziwego kartonu. uroczo spedzilismy se tam 40 min i ponowilismy szturm na carpe diem( trzeba zmieniac lokale w czasie klubbingu, tak robi na przyklad szanowna dj novika, ktora tez twierdzi, ze niszczy to imrpeze klabu, z ktorego sie wychodzi, w tym przypadku nie bylo czego niszczyc) nasze drugie podejscie bylo udane, znalezlismy kulawy stolik z jednym krzeslem, maria wywalczyla u pana bramkarza drugie, bo goranek sie bal (ale wybaczamy mu) i tak rozpoczelismy jakze modny w tarnowie pobyt w modnym miejscu. oszolomienie. kolo stolika zdeklarowanych fanow muzyki metalowej, 4 sprosne dziewczeta bez bluzek, stolik nr 3 towarzystwo trzydziestkowe, stolik nr 4 my z goraniem w odzieniach nieklabowych, stolik nr 5 dwoch jegomosciow w skorze, milczacych sobie przez caly wieczor - jeden z nich to moj kolega, stoli nr 5 znowu mlodziez metalowa itd itp, cale towarzystwo zalewalo sie zgodnie piwem warka3 zlote za 0.5 litra przy dzwiekach muzyki roznej, najczesniej jednak tanecznej, co wygladalo uroczo i prawie tak magicznie jak male miasteczka zaludnione przez egzotyczne mniejszosci narodowe zyjace ze soba zgodzie plot w plot, miedza w miedze.podobniez takowe istnialy i istnieja jak pisze milosz, pan kapuscinski i herr szczypiorski.koniec dygresji. w klebach dymu i z widokiem na sciane pomalowana w szachownice uplywal nam wieczor milo, aczkolwiek od 22 rozpoczela sie chyba godzina muzyki dziwnej a pan dj usnal, poniewaz bez obciachu wlaczono nam spragnionym rozrywki plyte kazika. przypomniam ze polot do kazika dawno juz zakonczony jest w wieku 21 lat, po odtanczeniu i odspiewaniu 12 groszy w tlumie zapitych 18latkow stwierdzilsmy z goraniem ze dosyc na dzis klabingu i poszlismy sobie, w zasadzie nie wiedzac co o tym wszystkim myslec.dlatego wyprawa zostanie powtorzona w najblizszym czasie.jak milo posluchac kazika:P.mariu ps ciekawe  czy chadza tam wojciech sypek:D chle chle chle chle
21:17, albanian_choir , Mikaela z NRD
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 września 2005
eurobiznes

Eurobiznes. Ta gra wypelnialismy sobie wolne chwile w kurorcie. Nie umniejszajac zasług owej podczas Wielkiego Kryzysu, rodzinnych popoludni, piknikow na trawie i wielu innych okolicznosci stwierdzilismy,ze jednak przynosi ona takze wiele szkod. Gra ta moze spowodowac rozpad zwiazkow, trwale kalectwo, zerwane przyjazni, nienawisc,obrzucanie sie blotem jezykowym-to jest najlagodniejsze co moze sie zdarzyc..:>

Nam sie przydarzylo niemal wszytsko i nawet jeszcze troche wiecej.

para nr 1

Mateusz: Teraz ja rzucam!

Maria: No przeciez wlasnie rzucales!

Mateusz: Ty hetero!

--------------------------------------------------------------------------------------------

Karta sznasa: Płacisz 300$ na szpital

Knapik: Ja jestem przeciwnikiem zbiorowego lecznictwa!!!

--------------------------------------------------------------------------------------------

Maria ( z nienawiscia w glosie, wchodzac na pole z 1 domkiem): Straszny burdel! My stawiamy piekne parcelki, a te wasze burdele to...

pozniej...

djkapnik rzuca kostkami, Maria w tym czasie pluje mu na reke

W pewnej chwili okazalo sie ze grupa w skladzie Justyna i Igor nie maja juz kasy, o czym zorientowawszy sie Igor rzekl : Najważniejsze ze mamy siebie!

Generalnie wyzwiskom nie bylo konca, co jakisz czas ktos z szalenstwem ryczał : Płać! Płać! Jeden zwiazek stanal niemal na krawedzi, nastapilo kilka kradziezy i malwersacji. Kazdorazowe przyscie przez start pociagalo za soba chaust kamikadze. Kazda nowa kolejka wymagala zmiany zasad.

22:24, albanian_choir
Link Komentarze (7) »
wozwraszczenije

Odmłodzeni, wypoczęci, wyćwiczeni, scaleni - powróciliśmy.
Koniec Fajrantu;>
Relacja niedługo.

18:57, djkapnik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 września 2005
zamiejscowa próba chóru

albanian choir udaje się na wywczas i wyjazd ćwiczebny do Krynicy

będziemy dużo ćwiczyć, skutki już niedługo - tylko tutaj!

00:46, djkapnik
Link Komentarze (2) »
czwartek, 15 września 2005
Powrót do przeszłości

Pan Paweł ze swoim dzieckiem wybrał się do Krakowa pociągiem - jak za dawnych lat swych studenckich (pan Paweł ostatni raz jechał do Krakowa w taki sposób ponad dwa lata temu).
Przyszło im wrócić, w taki sam sposób.
W pociągu pani wyjęła z teczki sprzęt do manicure i elegnacko obrobiła każdy paluszek u rączek. Już prawie wyjęła sprzęt do pedicure, ale była jej stacja.
Po wyjściu z dworca tarnowskiego ciemną nocną porą pan Paweł skierował swe kroki ku taksówkom i wsiadł do wypasionego nowiutkiego srebrnego merola, w którym wszystko było podnoszone, opuszczane i podgrzewane tylko i wyłącznie elektronicznie. Był też odtwarzacz dvd i mały ekran LCD. Pan Paweł wbrew sobie oglądał 'Matrix - reaktywacja'. To nie są jego kilmaty. Coż, biedak patrzył się cały czas przez okno, jego dziecko zresztą też (ale dla pohamowania wybuchu śmiechu). Odezwał się jedynie wtedy, gdy pan taksówkarz-szpaner sunął 120km/h a zza ciężarówki wyhynął policjant z szuszarką. Zastanowiło go wtedy czemu to pan taksówkarz nie wiedział o policjancie, skoro taksówkarze zawsze wszystko wiedzą. Pan powiedział, że widocznie nikt wcześniej nie jechał tędy oraz pomyliło mu się gdzie jedzie.

Spokojniejsze jest życie teraz, nie warto wracać do czasów studenckich.

19:35, albanian_choir
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 września 2005
hej siup baba ryba baba ryba baba ryba:D

tata marii na wywczasie w Bulgarii:

przyspiewka nr1:

orażewyje słońce
oranżewyje niebo
oranżewyje tata
oranżewyje jaaaaaa:D

czemuż ta pieśń nie stała się hymnem pomaranczowej upadłej juz po ostatnich wydarzeniach rewolucji???

przyśpiewka nr2:

na melodie ludową:

hej siup baba ryba baba ryba baba ryba

hej siup baba ryba baba ryba bęc....

dowiedzialam sie takze ze jak sie pije kawe to sie rożniczkuje a jak sie dolewa to się całkuje, oraz że nawet chmure da sie zapisać w systemie zerojedynkowym:) to do skonsulotwania z djkapnikem. hej siup baba ryba baba ryba baba ryba:P

22:59, albanian_choir , Mikaela z NRD
Link Komentarze (2) »
Na mieszkaniu w Londonie

Mustafa wyrzucil Marka z mieszkania we wtorek. Osia problemu byl niedokonczony przez milosnika marihuany remont. Wiadome drzwi, tapety. Nie duzo ogolnie. No ale Mareczek postanowil tez troche pokozaczyc jak to on - i w koncu Mustafa dal mu czas na wyprowadzke do piatku (czyli dzisiaj). Jednak po drodze we wtorek spotkali sie przypadkowo i dostalo sie Mustafie od pastuchow i innych tam rolnikow, wiec nasz  (Twoj ex a moj  wciaz)Landlord :D stwierdzil, ze Marek ma sie natychmiast wyprowadzic na co w odpowiedzi uslyszal, ze jego kafejka i mieszkanie zostana spalone... Taaaaak... No wiec nie wesolo bylo. Mustafa przyprowadzil obstawe w postaci albancow i Marek w 40 minut opuscil o wlasnych silach i bez pomocy cudzej (i cale szczescie)  wraz z Guma (bynjamniej nie w buzi) mieszkanie.

                Wydawalo by sie, ze to juz koniec komedii w paru aktach lecz jednak nie. Wczoraj (czwartek) Mareczek (chyba zaczne go juz nazywac zjebem synominicznie bo to bardzoej oddaje jego nature)a wiec zjeb przyjechal do mieszkania po reszte rzeczy ktore zostawil. Tak wiec zabral ziemniaaaaaaki, sztuuuuuuucce, taleeeeerzeee, nagdyzionego pomidora(serio!)(no dobra,prawie :P)i kupe innych pierdulkow ktore mial przychomikowane u Bolca w pokoju na moment. A przy okazji zahaczyl jeszcze pare nie swoich rzeczy takich jak:przedluzzacz,sol,olej i wiele wiele innych. Ogolnie to JA PIERDOLE, jak to Sara mowi... Skad sie kolesiu urwales??Z trawionego glodem i ubostwem i terroryzmem Iraku????Zdemonowal tez prysznic, swoj fotel ktorego i tak nie wzial bo nie mial gdzie. Jako, ze malo mu bylo w dalszym ciagu, zapalil sobie(konopie a jakze)i stwierdzil, ze dom Mustafy jakos tak raczej kiepsko wyglada wiec machniem w niego farba (biala,produkcji angielskiej, rodziemej). No to machniem nie?No i machniem wykonal przy chorze: kurwa co robisz pojebie, ja pierdole pojebalo cie, kurwaaaaaaa - wykrzykiwanych przez Gume i kolege jeszcze jednego ktorego wyhaczono na akcje skades a mial on swoj samochod ktory uzyczyl jak sie pozniej mialo okazac do aktu terroryzmu farbowego. No i tak jakos emocje opadly, a moze sie przestraszyl nasz Zjeb Kmicic czy jak mu tam, wsiadl z kumplami do aut (on i Guma w Gumy auto, kolega bonusowy swoim wlasnym)i z piskiem opon pojechalli... My z Bolkiem ogolnie obolali umyslowo po takim wybuchu wandalizmu i skondensowanego skyrwysynstwa(inne slowa nie nadaja sie do nazywania takich rzeczy)zaczelismy klac, i przeklinac wlasna glupote, ze takiego kogosia jak Mareczek vel Zjeb w ogole wposcilismy do mieszkania...przeczywajac ogolnie jazde nastepnego dnia gdy wszystko to zobaczy Mustafa.

                Przyszedl dzisiaj, zobaczyl, pogadal, ale w sumie chyba sie ucieszyl, ze to nie on mial ta watpliwa przyjemnosc spotkac Zjeba i jego kolegow. Takze z Mustafa ok, nie ma do nas pretensji (albowiem w duchu sam przed soba przyznaje, ze teraz przynajmniej Zjeb nie ma juz czego mu zabrac i zatruwac swoja obecnoscia zycia)i jestesmy z nim w dobrosasiedzkich stosunkach. A ja ogolnie z tego wszystkiego staram sie smiac, bo co innego mi zostaje??

17:42, albanian_choir
Link Komentarze (1) »
wtorek, 13 września 2005
wpis po znajomosci

moj kolega studyjny piotr m. po przedstawieniu mi swojego bloga

P:boje sie o siebie ze zostane artysta bo zacząłem tez malowac

adres bloga dostepny za moim posrednictwem.

czel.

23:45, albanian_choir
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 12 września 2005
zdrowie wazniejsze jak reformy

jest to jedna z mysli jakie odlatywaly do mnie przez okno szpitala zajmujacego pierwsze miejsce w rankingach wprost w dniach ostatnich. poza tym mam tez teorie coby nie ufac lekarzom ktorzy nosza kitel swoj z duza doza nonszalancji i sugeruja ci alergie, atopowe zapalenie skory co jednak okazuje sie jednak zanidbaniem w podaniu lekow koniec koncow. w ogole radze nei ufac mlodym lekarzom, gdyz oni zatracili juz te dziececa umiejetnosc :P zadawania pytan dlatego tez zapewne niejedn pacjent stal sie ich ofiara. 

napatrzylam sie na cierpienie, bo swiat to taki zly jest,nawet bez telewizora i w lozku o 21

poza tym dodam takze ze my tu wszyscy piszacy nei tworzymy kolka wzajemnej adoracji..co to to nie.

i najwaznijesze(informacja zakodowana tylko dla mariu ): ja i  moj nowy nos czujemy sie dobrze.

ja,nizej podpisana pozdrawiam kompetentnych lekarzy!

czel

16:27, albanian_choir
Link Komentarze (2) »
sobota, 10 września 2005
tramwaj

trzymam w garsci ten krajobraz
przez ktory jade tramwajem. Jedynka.
Czuje zmyslowe zelazo kol. Ulegle pasma szyn.
Zupelnie jak na zabawach edukacyjnych.

Dziewczynka ustepuje mi miejsca.
Na zakrecie wywraca sie jezyk.
Z ust wypadaja sylaby.
Nieokrzesany zgrzyt.

Ciesze sie jak dziecko jeszcze,
ciesze sie ta chwila.Tym tramwajem.Tym Dalej

Ale nie Najdalej. To wiem.
Twoje siwe wlosy czekaja juz
na tramwajowej petli.
Ja siedze jeszcze
kiedy wysiada twoja biala laska
podpierajaca moja przepowiednie.

Do ciebie mowie, dziecko

Dziewczynka sie smieje.Ale zart
mowia podrozni:zycie starosc smierc

Ale kiedy tramwaj staje na przystanku
zasmiewaja sie jeszcze jego hamulce

chcialam podziekowac w tym miejscu pani ewie lipskiej za ten oto wiersz, ktory byc moze chociaz troche pozwoli na zrozumienie dyletantom roznym(niezawinionym) co znaczy tramwaj w zyciu clzowieka, my z mateuszkiem, dj kapnikiem i czelem nie mamy co prawda tak egzystencjalnych przemyslen, ale tramwaj zawsze jest zawsze nastrajajacy pozytywnie:)a jesli nie on sam, bo 16 przystanek na trasie do miestrzejowic nie bawi nawet mnie to chociaz zaslyszane w nim rozmowy, czego ten blog(blox) bywa czesto przykladem:) i to tyle.w bulgarii nie ma haszyszku ani muzulmanow ani murzynow.inny swiat:)mariu

16:31, albanian_choir , Mikaela z NRD
Link Komentarze (3) »
czwartek, 08 września 2005
Żydzi - z cyklu podsłuchane

Autobus, dwóch panów narzeka na kapitalizm. Jeden z nich zaczyna rozmowę o Żydach:
-Widzi pan, przed wojną, to znaczy ja tych czasów nie pamiętam, ale pan na pewno, to moi wujkowie i kuzyni służyli u Żydów. I teraz znowu tak jest. Co z tego że młoda i wykształcona, z wyższymi studiami jak jedzie sprzątać Żydowi. (konspiracyjny szept) A co ładniejsze to do agencji towarzyskich biorą.

Dlatego albanian choir nie głosuje na listę nr 3.

21:11, djkapnik
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2