najważniejsze to mieć priorytety!
piątek, 31 marca 2006
wind of change 2

czlowieka dwa tygodnie w kraju nie bylo i od razu dziadostwo.

ola (lat 13): bukiecina, bylabys uprzejma i umowila sie z janeczkiem wczesniej dzis, bo ja wychodze wieczorem, ale jak wroce to chcialbym kompa.

ja: a gdzie ty, przepraszam, wychodzisz?!

ola: na koncert

ja: jaki?

ola: metalowy.masz jakis pasek z ćwiekami?  

czwartek, 30 marca 2006
niestety, facet to jednak swinia
to wcale nieprawda, ze ulaszczalam sie na kazdego langkammera, zlewalam sie "byc moze...paryż" (bo przeciez nie londyn, heh) i siedzialam kolo niego robiac slodkie oczy. dzis tez tak nie zrobilam, bo se zaspalam. poszlam wiec na zajecia z niewymalowana, dziewicza geba i w pierwszej bluzce, ktora wpadla mi do reki w ciagu tych 7 minut ktore rano mialam (a isc musialam z powodu kolosa na pierwszych zajeciach). i co slysze, jak zawitalam na konsultacje?
- czy pani jest chora?
NIE, mowie. i zaraz ide do pana na zajecia.
nie minelo pol godziny zajec, langkammer przerywa wywod, by przy wszystkich powiedziec mi
- pani naprawde zle wyglada dzis. moze wroci pani do lozka?

i niech mi ktos powie ze uniwersytet nie jest seksistowski.

teoria mateo
(to marysiu dla ciebie, na czesc tesli)

mozna sobie odpuscic wtorkowe m jak milosc, gdyz w srode jest nastepne i to jest koniec tygodniowej serii. m jak milisc w srode jest zdecydowanie bardziej wartosciciowsze.
wtorek, 28 marca 2006
sposob na szatynke?
na pewno nie. otoz szłąc dzis po jednym z osiedli krakowskich(z wrodzonego taktu nie wspomne jego nazwy) zostalam zaatakowana przez grupe budowlancow,zwanych tez pieprzonymi nierobami. otoz panowie  ciosaczyli  mnie,zrobili mi zdjecia swoim aparatem w komorce firmy siemens, a na koniec jedne z nich stanal mi na stopie. co to moglo byc? bynajmniej nie performance zaden. nie, co to to nie. moze to jest sposob na brunetki? albo rude? na mnie nie podzialalo. chyba ze nie zrozumialam, o co im chodzilo.
ach, bylabym zapomniala ze w mojej lodowce pada deszcz, subej nie je juz ryzu z keczupem, tylko ryz z pasztetem i w kazdy wtorek chodzi na 7 rano na siłke*.
pozdawiam wszystkich zdrowych psychicznie.


*siłownia
16:43, albanian_choir
Link Komentarze (1) »
london city reality
nie no jak juz goran napisal co u niego, to ja nie moge pozostac dluzna. zdecydowanie staje do konkursu na najbardziej absurdalna rzeczywistosc.a wiec prosze:
w londynie bylo bosko. a oto symptomy tej boskosci:
urocze milosne gniazdko w samym centrum murzynskiej dzielnicy,w domu gdzie jaś jest jedyna biala twarza. ogrzewane z wiadomych powodow do 28 stopni. takze czulam sie jak na plazy. jednakze murzyni nie pomysleli juz o tym by ogrzac tez lazienke, co wiecej wietrzyli ja caly czas. wiec kazda kapiel robilam na predkosci niesamowitej, ale swiadomosc tego ze w moim pokoju tuz obok panuje pogoda iscie tropikalna dodawala mi sil.
na korytarzu 4 wielkie beczki metr srednicy, poltora metra wysokosci, nie pytajcie co tam robily.
pod okno 2 razy dziennie podjezdzal samochod Pink Express...

kupilam se gazete, the sun, najwiekszy brukowiec wszechczasow, ale tani, 35p, i dla mnie w miare zrozumialy.
1. strona: pani nauczycielka (kapniku to dla ciebie specjalnie, wiesz,my nauczyciele) zada odszkodowania milona funtow, za to ze dostala 25 latemu pierdzace krzeslo. pani sobie krzesla nie wymienila, pierdziala 25 lat w koncu od tego pierdzenia i ze stresu przytyla i musiala odejsczpracy. dlatego teraz skarzy szkole za dyskryminacje i upadek zdrowotny.

2. strona: pani boi sie zielonego groszku. dramat warty calej strony. nie moze chodzic do restaruacji bo mimo prosb i blagan, zawsze trafi na kelnera, ktory nie robil kursu kelnera w hotlarzu i zawsze przynosi jej groszek. wtedy ona wybiega z krzykiem i musi placic za kolejna wizyte u psychiatry. przyjaciele zrobili jej podkoszulek z napisem "daj groszku szanse" ale ona nie moze na niego nawet patrzec bo sie boi.

3.malutka notka na ostatniej stronie. papiez nie przyjedzie do wielkiej brytanii. odrzucil zaproszenie bo zalegalizowano malzenstwa homoseksulane. i tyle. a ja wychodzac z samolotu dostalam od polskiej stewardessy ulotke o misteriach paschalnych...

jezeli dodac do tego uroczego chlopca, ktory codziennie rano straszy cie majtkami w kreciki (krecik na teczy, krecik na chmurce, krecik w kopczyku) i zorganizowal sobie na stole w kuchni mala stacje nasa, kupil4 tasaki zamiast noza w ikei i codziennie podstawia ci pod nos zdjecie jakiejs golej lali ktore ostatnio zrobil, to wydawac by sie moglo ze to juz wystarczy jak na jednego czlowieka...ale jednak NIE.

bo gdy pojawilam sie na frydlajna, okazalo sie iz kuba sie wyprowadza, a wprowadza sie matka z dzieckiem. do pokoju subeja, 2m na 2m. beda mieszkac razem z subejem. lozeczko raczej pod pntagramem z lampek choinkowych albo w przedpokoju...



16:13, albanian_choir , Newsy z Wyspy
Link Komentarze (1) »
niedziela, 26 marca 2006
jak nie być dobrym nauczycielem

tak sie składa, że część z nas będzie kiedyś uczyła dzieci:D:D ja oczywiście nie, no ale taki zaran np czy dj kapnik niewiadomo. przebywajac tu w nrd nie tylko chodze po ulicach i spie, ale uczeszczam tez na wielce interesuajcy kurs, ktory prowadzi miedzy innymi pani grelinda, ladne imie prawda?? oto kilka rad z obserwacji wzietych co do kwestii poruszonej w temacie:

- noś marynare po kolana i golf pod spód tez po kolana - najlepiej z dawnych czasow
-jeśli oglądasz z uczniami film powiedz im po godzinie co będzie na końcu, toć to lepiej sie przygotować na zakończenie
- udawaj, że nie umiesz włączyć odtwarzacza dvd, proś chłopców a jeśli sie im nie uda, zrób z nich totalnych kretynów
- poraź studentom z Polski, żeby sobie napisali wypracowanie z wycieczki do Buchenwaldu, przecież właśnie ich to najbardziej dotyczy i każdego dnia interesuje
- jeśli jesteś na wycieczce z uczniami/studentami wyjedź koniecznie o 7 rano, poczekaj aż wszyscy zasną a potem budź każdego z kolei w celu podpisania listy obecności
-jeśli przypadkiem jesteś w Buchwenwaldzie, stań koło studenta z Polski i powiedz że cieszysz się, że to było zanim sie urodziłaś/łeś, bo przynajmniej nie masz wyrzutów sumienia (to akurat sie kapnika ani zarana nie tyczy, to rada ogolna:P)
- jeśli wszystkim w autobusie chce sie sikać, miń 4 stacje i mcdonalda i zatrzymaj sie na 20 min przed końcem podróży
- jeśli wydawało Ci się, że toaleta jest płatna a okazało się że nie, weź swoje pieniądze z powrotem
-każ do siebie mówić kochana pani t. (nazwiska na wszelki wypadek nie ujawnim)
- zabroń studentom śpiewać piosenki w obym języku, bo robią błędy gramatyczne
- przyadkiem nigdy się nie uśmiechaj

to wszystko autentyczne zachowania pani grelindy. ku przestrodze:P mikaela

22:29, albanian_choir , Mikaela z NRD
Link Komentarze (1) »
piątek, 24 marca 2006
Zazdrość

Tak moi drodzy ten post powstaje z zazdrośći Mariu dzielnie pisze z NRD i promuje swoja ksywke w internetowym świecie, więc i ja nie mogę być gorszy.

Ostanio wydarzyło się wiele rzeczy w moim nudnym życiu. po pierwsze byłem w polsce co już wam zresztą wiadomo, więc nie będę tego opisywał.

Z innych ważnych rzeczy to tak:

Moje wspaniałe koleżanki (Polki) ponownie postanowiły zaprzyjaźnić się z Arabami, którzy wybili im szyby po ostaniej kłutni. Tak więc ja nauczony doświadczeniem przezornie wycofałęm się ze znajomości z nimi i jak się okazało wyszło mi to na dobre. Nasze Polski ( w Angli ten wyraz powoli staje się jednym z najgorszych przekleństw jakie można użyć do kobiety) ponownie pokłuciły się ze swoimi adoratorami i kolejny Polski dom został bez szyb. Tym razem nie było mnie przy całej akcji wiec nie było komu zgłosić na Policję... ale nie martwcie się dwa dni później arabscy chłopcy przybyli z kwiatami i znów się przyjaźnią... No cóż... a mówi się, że dziewczyny oczekują oparcia i poczucia spokoju...

Inna sensacja, która ucieszy Matea i DJKnapo, to na jakies 90% piekna czeszka zamieszka na jakis czas ze mna bo rodzina u ktorej mieszkala zerwala kontrak z nia i tymczasowo nie ma ani pracy ani mieszkania (mieszka u znajomych czechow ale tylko na 2 tygodnie i musi sie wyprowadzic)

Inna sensacja to ruszyl pelna para Polski Klub w zalozeniu miejsce gdzie moga sie spotkac polacy pogadac rozwiazac swoje problemy spotkania sa raz w tygodniu i jestem w zarzadzie w podwojnej roli jako skarbnik oraz tlumacz poniewaz zalozylo go dwóch Anglików. Narazie odbyły się dwa spotkanie na pierwszym było 12 osób na drugim 40. Mamy nadzieję, że ta liczba się uytrzyma na dobre i jakoś uda nam się wreszcie zorganizować Polaków do kupy.

Tyle na razie mam do opisania być może w najbliższej przyszłości wykluje się coś jeszcze więc napewno napiszę.

Wasz Goran

PS: Kto zminił nazwę mojego działyu na newsy z wyspy??

22:55, albanian_choir , Newsy z Wyspy
Link Komentarze (2) »
czwartek, 23 marca 2006
nowe newsy:)

nrdowo pełne jest zagadek, tajemnic i uroku i z kazdej strony zawsze cos, jestem tu już dwa tygodnie, chodze z siatka na zakupy jak każdy porządny nrdowiak, składuje śmieci, korzystam ze zbiorowego żywienia, niedługo zakupie chyba nawet termos:P, a oto newsy:

-dzis na przykład jest pierwszy dzień ładny, słońce świeci, staruszki wyległy, cokół z gwiazda czerwoną odbija słoneczny blask, uta może umyje z okazji takiej pogody głowę, skręci kaloryfer z 5 na 2 i ubierze krótszą niż do kostek koszulę nocną (szydeeeeraaaaaa:D)

-wczoraj dane mi  było dowiedzieć się że konkrusy brejkdansu to były tu już w 1985 czyli nie takzke jesteśmy w lesie i za murzynami:P

- ordnung tu też muss sein, ale z tym są niejakie problemy: w zbiorowym żywieniu studenckiego stadła wprowadzono ostatnio innowację, a mianowicie można płacić tylko kartą czipową, tylko po wykupieniu karty, po zapłaceniu kaucji, po załadowaniu tejże karty tylko banknotem 10eurowym, w jednym z dwóch automatów do tego służących, już w pierwszym dniu tejże akcji innowacyjnej jeden z automatów zepsuł się na amen (a była wtedy na obiad wielka micha grysiku i każdy porządny student niemiecki sie już na tę myśl ślinił), pan z obsługi patrzył bezradnie na tę katastrofę, mówił do automatu, wycierał ściereczką, ale to pomogło niestety. toteż po 5 minutach martwa maszyna przykryta została kraciastą płócienną ściereczką ładnie wyprasowaną, jestem pewna, że gdyby się znalazł jakiś bukiecik ze sztucznych kwiatów to też by tam wylądował, po dwóch dniach ku uciesze studentek, studentek z dziećmi, chińczyków, japończyków, kadry naukowej i naszej automat znowu działał bez zarzutu,gratulacje.

- dziś pod nasz akademik zajechało obwoźne stoisko z rybą wędzoną i surową, kto chce może zanabyć i łby rybie i inne części po nieprzesadzonej cenie i tym samym wspiera gospodarkę i daje miejsca pracy. dodatkowo, żeby nie było że tylko tu można coś kupić, pojawiła się na placyku także obwoźna biblioteka, niebieska ładna ciężarówka.

i czego chcieć więcej?? mikaela

15:58, albanian_choir , Mikaela z NRD
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 marca 2006
nrd a kwestia przystojnych mezczyzn

Mia (18-03-2006 19:38)tutaj jest dziwnie ja zawsze bede mowic wychodzsz ze przed akademik
pan turek sprzedaje pomidory i banany i wszystko
Mia (18-03-2006 19:38)
za chwile soistko z podmkami i kalesonami
Mia (18-03-2006 19:38)
mijasz kiszonki po lewej
Mia (18-03-2006 19:39)
pana ze stoiska ze srubkami i szmatami do podlogi
Mia (18-03-2006 19:39)
i juz jestes na przystanku
Mia (18-03-2006 19:39)
gdzie dziecko straszy cie zakupionym uprzednio gumowym dinozaurem|
a (18-03-2006 19:39)
:/
Mia (18-03-2006 19:39)
podjezdza tramwaj tatra, wsiadaja wszystkei staruszki z wozkami na zakupy
Mia (18-03-2006 19:40)
trawmaj lasnie sobie jedzie mijasz sklep spozywczy z wymalowanym scenami
z bajki o krolewnie i 7 krasnoludkach po prawej czerwona gwiazda na cokole
Mia (18-03-2006 19:40)
potem wielki blocur bez okien i juz jestes blizej centrum
a (18-03-2006 19:40)
co za siurrealizm
Mia (18-03-2006 19:40)
gdzie wlasnie trwa wielki remont
Mia (18-03-2006 19:41)
uniwerstytet wyglada jak blok 4pietroy i ma nad wejsciem cokol z marksem:D
a (18-03-2006 19:42)
czyli nrd w pelnym blasku
Mia (18-03-2006 19:44)
tak:) no jest tez ladni czasem
Mia (18-03-2006 19:44)
w centrum jest jak w kr troche wszedzie sklepy
Mia (18-03-2006 19:44)
jest nawet sklep z rzeczami z nrd:D
Mia (18-03-2006 19:45)
ale musze pojezdzic po miescie bo narazie nie udalo mi sie wiele zobaczyc
Mia (18-03-2006 19:45)
a ludzie to tak srednio
Mia (18-03-2006 19:45)
na tym kursie nie za bardzo integracja przebiega
Mia (18-03-2006 19:45)
pelno takich sirot sie peleta co ani me ani be
Mia (18-03-2006 19:45)
ci wypasieni znowu za bardzo wpasieni
a (18-03-2006 19:46)
nie ma przystojnych facetow... biedna maria
Mia (18-03-2006 19:47)
no same niskie jakies takie albo niekumate za bardzo
Mia (18-03-2006 19:47)
zreszta czel ja jestem wierna i faceci tu do niczego mi sie nie przydadza, szczegolnie przystojni :D

16:40, albanian_choir , Mikaela z NRD
Link Komentarze (3) »
czwartek, 16 marca 2006
Ty czytaj, ja będę pisać...

Tytuł ze starego kawału o kanarach, ale dotyczy wszystkich, szczególnie w stresujących sytuacjach.

Idę sobie parę dni temu o poranku na uczelnię, z lekka zaspany bo w końcu ósma rano to nieludzka pora. W pewnym momencie zaczepia mnie zdezorientowana starsza pani:
- Przepraszam pana, bo powiedzieli mi, że tutaj, na Czarnowiejskiej 3 jest areszt, ale tutaj aresztu nie ma. Jest gdzieś na Czarnowiejskiej areszt? Bo widzi pan, ja chciałam z rodziny odwiedzić...
No co jak co, ale że na Czarnowiejskiej aresztu nie ma to wiedziałem, nie ukrywałem więc zdumienia. Pani jednak chciała mi udowodnić, że ktoś ją zrobił w balona i pokazuje mi kartkę z zapisanym adresem. Stoi jak byk: Czarnieckiego 3, a pani uparcie czyta Czarnowiejska 3. Ty czytaj, a ja będę pisać...

Co tu dużo mówić, wpis jest przede wszystkim dla tych, którzy kiedyś stali przy Czarnowiejskiej 3. Ktoś mi też powiedział, że powinienem panią pokierować na AGH - jeden z większych krakowskich aresztów:)

Swoją drogą sam nie wiem czy ja umiem pisać, czy czytać...

01:19, djkapnik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 marca 2006
tak tak
mikaela jedzie do nrd.
18:12, albanian_choir
Link Komentarze (2) »
środa, 08 marca 2006
wibrabiznes i inne ustalenia

wczoraj przy spotkaniu wieczornym, po lekkim seciku odpręzająco- rozśmieszającym zostało ustalone, co następuje:

w związku z licznymi ostatnio doniesieniami nt psujących się wibratorów postanowiliśmy zapełnić tę niszę rynkową, a mianowicie założyć warsztat naprawy wibratorów i tak:

szef: zaran & mikaela
inni szefowie: cała reszta:P
pion naprawy: kapnik i metju
pion testowy I: zaran
pion testowy II: mariu
piar: czelo - dla przykrywki z przodu sklepu będzie prowadzić punkt naprawy odkurzaczy
biznesplan jest w fazie opracowywania

na fali (a może w fazie:D albo jak igor mówi - najarali się i byli na safari:D) dobrego nastroju ustaliliśmy także dalsze losy naszego kochanego dj kapnika i tak:

-żona jego będzie miała na imię Propozycja (Propozycja Kapnik - ładnie?), mogłaby mieć też nieślubną córkę o imieniu Beznadzieja ( w domyśle Kapnik)
-trzech pierwszych synów nazwie kolejno:
Tojest Kapnik
Anty Kapnik i na końcu tradycyjnie
Kaźmirz Kapnik
rzeczony Kaźmirz ożeni się z panną o wdzięcznym imieniu Bosasimba. Z ich wybudowanego na autentycznej miłości związku zrodzą się:
-córka Bossanova
-syn Sindbad, który niechlubnie wpadnie i bękarta nazwe Rzeczpospolita.

za inspirację i podróż na safari i sawannę dziękujemy panu tłumaczowi libretta do bajki Król Lew:) mikaela

20:23, albanian_choir , Mikaela z NRD
Link Dodaj komentarz »
Run Lola, run - część druga

Pora na kolejną porcję tekstów Loli. Oto one:

- To jest takie soczyste!
- Jestem taka obrotna w tych sprawach.
- Jakoś to trzeba wykombinować, wykonceptować.
- Coś się tak wypiął na tą drugą stronę?
- Jak możecie nie wysłuchać kolegi, który zaczyna myśleć?
- Gadasz o niebie, chlebie i fiołkach.
- Dziewczęta, nie dajcie się zdominować!
- Tak popatrzyłam do dziennika i nic nowego nie odkryłam.
- Nie masz nic przeciwko mnie, na moje stwierdzenie, bo ja twierdzę to co widzę.
- Ty masz kopnięty mózg!
- Ja cię zaraz zobaczę... nie potrzebuję patrzyć, ale zobaczę.
- Wy mi tutaj nie kombinejt!
- Bo ja teraz w zupełnie innej sferze jestem, w zupełnie inną weszłam... ale dobrze, że weszłam.
- Chłopie, ty na razie usiądź, ale jak podskoczysz to wylecisz za dzrwi, a później nawet dalej... Trafisz do bramki! Od dawna powinienieś tam trafić, do dyrekcji!
- Wylecisz z klasy na zbity...ąąą głowę!
- Ty tu gadka szmatka z kolegami, a nas to nie interesuje.
- Nie, takie "yyy..." to mnie nie interesuje. (przyp. tłum. Lola nic innego nie robiła tylko "yyy..."-owała)
- Chamstwo się szerzy, co sobie myślicie? Kombinatorzy, szachraje.
- Co to, jakieś ogłoszenie przez telefon? Ciszej mów!
- Mamy teraz w końcowej części uwzględnić... ooo, nie! Co to, to nie!
- Szukamy chętnych i niechętnych, ale przede wszystkim niechętnych.
- Patrzę na was z politowaniem... O, słyszę, że ktoś mówi że wy też. Niech będzie, jest zero do zera dla was.

12:00, albanian_choir
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 marca 2006
prawie jak podróż czyli secesja i gordon

nawet odbywajac rutynowa podroz z miasta zamieszkania do miasta gdzie sie studiuje, mozna zazyc urokow prawdziwej podrozy. dzis wlasnie tak bylo. jakoze zostalam wysiudana przez mojego ojca na pol godziny przed odjazdem pociagu, zaszlam do restauacji secesja,(kto chodzi do dworcowej restauracji??) a tam:

- wszystkie stoliki zajete
- dres rozmawia z panem starszym w kolnierzu z lisa i jest uprzejmy
- mozna kupic ziemniaki z frytkami i to w korzystnej cenie
- hitem kucharza jest GORDON, czyli zwany zwyczajnie cordon bleu, wszyscy zamawiaja GORDONA z frytkami
- jest i kawa segafredo tez w korzystnej cenie
- wszystkie dania apetycznie wystawione na ladzie, kotlet po tarnowsku tez jest

- karmi jest w trzech nowych smakach, nieznanych blizej ze sklepu
- przystojny pan w ladnych ubraniach siedzi przy sasiednim stoliku (ładny ładny)
- klimat sprzyja podrozom, ksiazke przy stoliku mozna poczytac pod kwiatem w donicy
- restauracja nazywa sie secesja, witraz z lokomotywa, palma i inne kwiaty, miesny piekarnia kawiarnia spozywczy no i garmazerka w jednym, mozna by tam przyjsc na niedzielny siopink tylko kina brakuje

po wypiciu kawy w dizajnerskim czerwonym kubku udalam sie do pociagu, nadjechal punktualnie mimo ze juz od 5 godzin byl w drodze, bo z krynicy, tu niestety zabraklo tego waznego elementu podrozy jakim jest czekanie na opozniony pociag. w pociagu milo przestronnie. slonce zachodzi. podroz 90 minutowa, ale musialam skorzystac z toalety. okazalo sie to nienajlatwiejsze, poniewaz byla kolejka. pan starszy dlugo cos zabawil, wiec mozna bylo uciac rozmowe z konduktorem o trudach jego pracy. jest trudna. pan przystojny z secesji tez jechal, ale okazalo sie ze ma zone:P. tyle wrazen i to wszystko dzieki pkp. czasem milo jest wybrac sie pociagiem z tarnowa do krakowa.

20:07, albanian_choir , Mikaela z NRD
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2