najważniejsze to mieć priorytety!
Blog > Komentarze do wpisu
globalizacja vs. antyglobalizacja
Wczoraj Mariu (d. Mikaela) udała się do Berlina, co może wiązać się z reaktywacją kategorii 'Mikaela z NRD'. Towarzyszyłem jej w początku podróży do Krakowa, gdzie koło godziny 9.00 próbowaliśmy się napić kawy w jakiejś kawiani. Niestety, żadna galeria handlowa na naszej trasie nie była otwarta, a i z samodzielnymi kawiarniami było ciężko. Ograniczeni czasowo postanowilśmy się udać do restauracji hotelu Holliday Inn na Wielopolu.
Przemiły pan kelner z chęcią podał nam kawę oraz poinformował nas, że możemy również zjeść śniadanie (po 60 zł od osoby). Ze względu na z lekka wygórowaną cenę ograniczyliśmy się do kawy oraz gratisowych ciast.
Klimat hotelu niesamowity, kawa całkiem, całkiem. Tyle że te ciasta to jakieś weselne były - mocno naponczowany makowiec i twardawy sernik.
No ale globalizacja w pełni.

Po smutnym pożegnaniu Marii udałem się na kampus UJ, do nowego budynku mojego wydziału, w którym ma być jakaś stołówka, ale nie ma. Jest co prawda budynek biologii z cateringiem LOTu, ale oferta przestarzałej stewardessy jest cokolwiek niesmaczna.
Razem z moim kolegą udaliśmy się zatem do pobliskiego lokalu o wdzięcznej nazwie 'Drink Bar Rivana'.
Godzina 12.30, w środku dwóch panów zasypia przy pustawych kuflach piwa Żywiec. Znudzona pani barmanka siedzi przy barze wypełnionym alkoholami powyżej 40% zawartości alkoholu. Na ścianie menua, a w nim: barszcz z uszkami (12 szt. uszek), barszcz z krokietem (17% mięsa, 17% kapusty), bogracz, szaszłyk, itp. itd. Zamówiliśmy po hamburgerze. Pytam się pani barmanki, czy w ofercie jest coś bezalkoholowego. Na to ona znudzonym głosem i ruchem ramienia pokazała na lodówkę z paroma butelkami pepsi, mirindy i soku pomarańczowego, mówiąc "No tam...".
A w telewizji HBO komedia o Murzynie, który przez większość życia myślał, że jest bardzo mocno opalonym Włochem.
Na koniec przyszedł pan w dresie, z papierosem w ustach, wyjął z kieszeni 10 zł i zaczął grać na automacie, nonszalancko strzepując popiół do popielniczki na stole oddalonym od automatu.

I to jest antyglobalizacja.

Aha, a moja kategoria to teraz djkapnik z Nizozemska. Ładnie tak.
piątek, 26 września 2008, djkapnik

Polecane wpisy

  • Znajomość języków obcych

    Kiedyś już pisałem o tym , jak Polacy radzą sobie w Amsterdamie z językiem niderlandzkim czy w ogóle z językami obcymi. Dzisiaj miałem okazję zobaczyć jak to dz

  • Polak potrafi

    Ponieważ niedawno droga Agnieszka (d. Czelo) ostatnio ujawniła gdzie to ja się dokładnie znajduje, to postanowiłem opowiedzieć pewną historię, której świadkiem

  • RSVP

    Czel: ...no i on mnie zaprosił na facebooku na tego eventa i tam jest to RSVP... no, a to znaczy... ja: ...hmmm, cośtam s'il vous plaît. Czel (zbłyskiem w głosi

Komentarze
Gość: hahaha, *.chello.pl
2009/12/30 23:19:37
dziwne nie raz byłam w tym barze i tacy "STUDENCI" jak wy z UJ to totalni idioci. Po pierwsze która osoba pyta sie czy jest w ofercie pół litra herbaty albo bierze jedno piwo za 4 zł i pije je z 2 rurek??? siedząc z koleżanką zastanawiałyśmy sie jak tacy ludzie mogą studiowa?.Jak będzie wyglądało nasze społeczeństwo? jak tacy ludzie nie potrafią sie nawet wysłowić a o manierach nie wspomnę.
-
Gość: hahaha, *.chello.pl
2009/12/30 23:20:36
PS.z 2 rurek na pół z koleżanką!!!